Kto nie umie kłamać niech tego nie robi.
Kto umie jednak, niech kłamie.
Niech się ze mną kłóci kto chce, a ja i tak zdania nie zmienię. I koniec. Kropka. A nawet amen! (dzięki szczodrobliwości mojego intelektualnego mentora, Pana I Władcy <zwanego dalej PiW, przyp. tłum>, który wyjaśnił mi co to słowo oznacza>.
Kiedy kłamstwo wychodzi na jaw?, kiedy osoba kłamiąca jest cienkim waflem. Bo taka to właśnie jest prawda. Ludzie słabi nie potrafią wytrzymać presji kłamstwa, które stworzyli <dla większego dobra, bo po to przecież kłamiemy> i dlatego w końcu się wysypują. Tak jest najłatwiej, po co dźwigać taki ciężar tylko na własnych barkach? Lepiej się nim podzielić z osobą zainteresowaną i mieć problem z głowy. Bo to do niej będzie należała decyzja czy takowe kłamstwo, a tym samym idącą za nim prawdę, zaakceptować/wybaczyć czy nie. Czy to nie cudowne rozwiązanie? Mąż zdradza żonę, kłamie ją, ale jest już zmęczony i w końcu wyjawia prawdę, mówiąc wspaniałe słowa "wiem, byłem beznadziejny, ale błagam daj mi szansę". I co? od razu kamień spada mu z serca - żona wie, wiec nie musi już się tak gimnastykować z ukrywaniem, a do tego jeszcze, nie musi się nawet bardzo przejmować, bo to ona musi teraz główkować i podjąć decyzję czy mu wybaczy, czy nie. A on może spać spokojnie bo w końcu ma czyste sumienie i się przyznał....
Słabizm, kretynizm i cieniastwo.
Być za to twardym, zrobić coś złego i wziąć to na klatę, to jest prawdziwie męska postawa.
Życie było, jest i będzie chujowe, bo to życie właśnie. I nigdy, przenigdy nie będzie bajeczką na dobranoc, bo nie i chuj. I będą się w życiu zdarzały złe decyzje, głupie wybory, chwile słabości i pokusy. Będą. Ale tylko od nas zależy jak z tego wybrniemy.
Zdarzyło mi się w życiu zrobić kilka złych rzeczy. Ale ich nie żałuje. Bo dały mi więcej niż cokolwiek innego. Pokazały mi moje granice, moje słabości, pragnienia i żądze. I dzięki nim poznałam siebie lepiej niż kiedykolwiek. I muszę kłamać, nie, źle, Chce kłamać, bo po co mam ranić moich najbliższych? Co im da ta wiedza? Może będzie im lepiej?
Na pewno nie.
I tego jestem pewna. I na tyle twarda, że nigdy, choćby mnie przypalali na ogniu się do niczego nie przyznam, bo po co? żeby ranić? nie dziękuję. życie jest wystarczająco chujowe.
Kłamstwo nie ma krótkich nóg, tylko słabych właścicieli.
Dobre kłamstwo to laska z długimi nogami.