sobota, 7 maja 2016

Dzień ten sam a jednak jakby inny.
Jakby?
Jakby.
A może czasem jaka?
Nie, jak B.


;)

niedziela, 17 kwietnia 2016

Myślodsiewnia.

Dużo spraw ostatnio spadło mi na głowę. Mam świadomość, że zdecydowana większość z nich jest wynikiem moich własnych decyzji. Świadomych mam nadzieje. Choć czasem wątpię.
Wątpienie jest rzeczą ludzką. Ale co nie jest, z drugiej strony. 
Mam popierdolone w głowie. Niemniej świadomość tego stanu jest chyba wyrazem poziomu głębokości poznania siebie. Tak sądzę. A może raczej, chce tak uważać, żeby mieć o co zaczepić myśli.
Jak to jest, że jednego dnia niebo ma kolor głębokiej szarości, na horyzoncie widać granatowe pasmo nadchodzącej burzy, w powietrzu czuć zapach ozonu, radosne podniecenie gniecie mnie gdzieś na końcu głowy dając mi dodatkowy oddech i wiarę, że to wszystko ma jakiś sens, a następnego dnia niebo jest nudno błękitne, jak zaklęte nie chce wydać z siebie nawet jednego pomruku, dobijając mnie tym ostatecznie.
Jestem tym kim sądzę, że jestem, czy tym kim widzą mnie inni?
Nie wiem.
Jeszcze nie wiem.

piątek, 4 marca 2016

Konsternacja

Dzisiaj spotkała mnie sytuacja, która chyba powinna dać mi do myślenia ;)

Idąc sobie dzisiaj do osiedlowego sklepu, myślałam o tym, że dziś piątek - tygodnia koniec i początek - a więc w końcu chwila relaksu. A jak chwila relaksu to przydałby się jakiś relaksant.  Ostatnio bardzo gustuję w cudownych, delikatnych, białych winach reńskich, zwanych przeze mnie maryjnyni z okazji Matki Boskiej na etykiecie.
I kiedy wchodząc do sklepu pani od progu zapytała czy podać maryjne, dopadła mnie konsternacja.
Musze to przemyśleć przy zakupionym kieliszku wina ;)

środa, 27 stycznia 2016

Jest!

Ach i najważniejsze!
W końcu, po tylu miesiącach, zegarek wrócił na mą dłoń!
Wreszcie widać że ja to ja ;)

Ech ;)

Śmieszne to niezmiernie, jak czasem małe sprawy potrafią dotknąć człowieka do żywego.
Pierwszy raz od dawnaaa musiałam się ostatnio przemieszczać komunikacją miejską. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie jeden mały szkopuł. Podchodząc do automatu nieco bezwiednie zaczęłam swój zakup i jakież było moje zdziwienie, kiedy zorientowałam się, że bilet ulgowy już nie jest dla mnie.
Musiałam kupić bilet normalny. Normalny! Za 3 złote.
Niby duperel,  a jednak tak mnie zaczął uwierać w podświadomość, że aż mnie to rozbawiło.
Ech ta dorosłość ;)

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Chwilowe przejaśnienie.

Czasem wydaje mi się że dotykam sedna.
Że jestem w stanie wejść tak głęboko w meandry swego umysłu, że widzę go na wylot.
Że wszystko staje się jasne jak słońce, proste jak drut i oczywiste jak droga do domu.
Ech.
Szkoda tylko że to czasem dopada mnie wyłącznie kiedy zaleje swe jestestwo porcją procentów.
Choć może to jest właśnie meritum wszystkiego?
Po alkoholu naprawdę przechodzę ze sobą na prostszy język i odkrywam wiele sekretów, które próbowałam przed sobą ukryć.
Nieładnie się oszukiwać moja panno ;)

niedziela, 10 stycznia 2016

Melodia na niedziele.

Krótko, szybko i na temat dzisiaj. Chyba, że mi nie wyjdzie ;)
Nie wiem czego to kwestia, jak zwykle zresztą, bo pewnie gdybym wiedziała, to bym się nie musiała produkować.
Może to kwestia bijącego co roku licznika (nie to, żebym była jakaś stara czy coś, bez przesady, ale jakby nie patrzeć - młodsza się nie robię), a może życiowych zawirowań, które ostatnio bardzo komplikują mi życie, ale odkryłam dziwną rzecz.
Zaczynam słyszeć słowa piosenek. Tak, słyszeć. Wcześniej zwykle słyszałam tylko melodie a słowa były co najwyżej elementem wypełniającym.
Teraz jednak, co niepomiernie mnie dziwi, wszędzie słyszę swoje myśli wyśpiewywane na głos.
Nie żebym czuła energię kosmosu - daleko mi do Wróżbity Macieja, ale jest to intrygujące-przerażające doznanie.