czwartek, 22 stycznia 2015

Ładna brzydka pogoda

Może jestem trochę dziwna, a może każdy tak ma, ale ostatnio doszłam do wniosku, że lubię brzydką pogodę. Kiedy wstaję rano i nie jestem w stanie stwierdzić czy jest przed 8 czy po 10, wstępuje we mnie jakaś niezwykła energia dająca mi mnóstwo siły do działania. Szarość za oknem wlewająca się powoli, zupełnie jak ciekły azot, do domu, pełznąca po podłodze niczym mgła z horroru napawa mnie takim entuzjazmem, że aż samej ciężko mi w to uwierzyć. 
Implikuje to jednak prostą zależność. Kiedy zimowe słońce wali mi przez szyby, których z braku rolet nie mogę zasłonić, oświetlając nieumyte okna i kurz na podłodze, opadam z sił niezdolna do żadnej konstruktywnej pracy. 
Dziś jest za ładnie.
Idę w coś pograć.

sobota, 17 stycznia 2015

Tak sobie z rana

Dawno mnie tu nie było.
Fakt.
Ale tyle się działo, że jakoś nie miałam czasu, żeby to wszystko ogarnąć i przelać sobie w spokoju na papier. Tak papier. Nie czepiać się. I do rzeczy.

Ostatnio doszłam do wniosku, że fajnie mieć jakieś niedokończone wspomnienie z przeszłości. Takie które mogło się rozwinąć na milion sposobów, ale się nie rozwinęło. Ale mogło. I w tym rzecz. Na zawsze zostanie czymś mile pobudzającym wyobraźnie i tylko tym. Albo aż. I to jest naprawdę spoko, bo można to oblec w mgiełkę tajemniczości i magii i czego tylko się zechce, Jakby chwila na zawsze została zatrzymana w kadrze. Z każdym rokiem jej oddalania się w czasie pięknieje jeszcze bardziej i jeszcze bardziej pobudza wyobraźnie.
Rozmarzyłam się.

Ps. Uwielbiam jak bohaterowie serialu który oglądam, mają takie same rozkminy jak ja *.*