wtorek, 1 grudnia 2015

Miota mną.
Słyszę trzaski pękających w głowie nici.
Słyszę skradających się na skraju świadomości ludzi.
Czuję oddech wiatru na plecach.
Czuję kradzione uderzenia serca.
Widzę jak droga znika na horyzoncie.
Widzę cień choć jest ciemno.
Słyszę krzyk mimo że jest zupełnie cicho.
Zbyt za cicho.

piątek, 27 listopada 2015

Jakby się nad tym głębiej zastanowić, to jedynym miejscem gdzie nikt mi nie przeszkadza jest łazienka.
Nie muszę tam odbierać telefonu, nie muszę nic słyszeć, nie muszę się spieszyć. Mogę sobie tam siedzieć sama ze sobą i rozkoszować się swoim towarzystwem.
Ostatnio, osiągając nowy poziom doznań wynikający poniekąd z braku czasu, połączyłam dwie cudowne chwile w jedną.
Drink pod prysznicem.
To ostatnio najcudowniejsze ukoronowanie tych kilku chwil, które mam tylko dla siebie.
Cheers :)

środa, 25 listopada 2015

Sedno sprawy

Zerkałam w kalendarz, ale nie zauważyłam znaczących Świąt w tym tygodniu. To dziwne,  bo mam wrażenie utrzymującego się od kilku dni oświecenia i zastanawiam się skąd się wzięło.
Jako początkujący lekarz wzięłam pod uwagę permanentne niedospanie ostatnich dni, niemniej doszłam do wniosku, że taka odkrywczość musi mieć jakiś głębszy sens. Alkohol też wykluczam - drink dziennie to żaden stymulant. Muszę się jeszcze zastanowić jak się ma oświecenie do myślotoku, ale to później.

Znowu w pracy i znowu przypadkiem odkryłam oczywistość kategorii zero.
Zawsze mnie zastanawiało co sprawia, że ktoś mi się podoba, albo nie. Myślę tu oczywiście o pierwszym wrażeniu, bo przy bliższym poznaniu jest to niewątpliwie interesująca osobowość;)
I wreszcie dzisiaj mnie oświeciło.
Oczy.
Oczy mają tak magnetyczną moc, że nawet teraz mam ciarki jak o tym piszę.
Uwielbiam zerkać ludziom w oczy, od zawsze tak mam, ale dopiero teraz do mnie dotarło, że to w spojrzeniu kryje się esencja duszy.
I czasem ta dusza jest tak hipnotyzująca, że aż tchu brakuje.

Interesujące oczy są jak dobry drink. Sam nie wiesz kiedy urywa Ci się film :)

niedziela, 22 listopada 2015

Czasem, kiedy spłynie na mnie światło zrozumienia, czuję, jakby otworzyła mi się w głowie nie klapka lecz brama do królestwa oświecenia.

Wiedzieliście, że jak posprzątacie chatę w niedzielny wieczór to w poniedziałkowy poranek przywita was czysty dom?

;)

środa, 18 listopada 2015

Młodym lekarzem będąc.

Krótko i treściwie będzie, bo to o sytuację chodzi.

Prowadząc pacjenta, trzeba mieć na uwadze, że prowadzi się także jego rodzinę. Czasem za rękę, czasem za nogę.
Czasem jest naprawdę ciężko, ale czasem to uczucie kiedy pytają w jakiej przychodni prywatnej przyjmuje, bo chcieliby się do mnie zapisać, jest
Bezcenne <3
Może będzie to okropnie patetyczne, ale mam nadzieje, że nigdy nie zapomnę o tym, iż pacjent to też człowiek. (Na razie się nie martwię,  przypominają mi o tym śmierdzące na oddziale stopy ;))

czwartek, 12 listopada 2015

Z ostatniej chwili

Coś mnie dziś wzięło na przelewanie myśli na papier. To chyba kwestia tej klapki. Czasem wiele tygodni coś mi krąży po mózgownicy nie mogąc znaleźć drogi ewakuacji, a jak ją w końcu znajdzie, to nie mogę przestać.
Ale do rzeczy.
Chociaż w sumie nie wiem jak zacząć.
Jestem zahipnotyzowana. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek wcześniej odczuwała coś podobnego. Nie wiem nawet gdzie to umieścić na skali doznań.
Zafascynowała mnie kobieta. Aura, jaką wokół siebie roztacza jest tak niesamowita, że dałabym się pochłonąć bez reszty. Nie wiem czy to kwestia jej sposobu bycia, charakteru czy osobowości, ale zawładnęła mną do reszty. Do tego stopnia, że zaczynam się podejrzewać o jakieś dziwne ciągoty. A jej spojrzenie jest po prostu  obłędne. Kiedy na mnie patrzy, dosłownie, roztapiam się w środku.

Rany. Brzmi jakbym się zakochała...
Damn. Who knows? ;)

Książki okładka

Gdzieś już był post o ludzkiej powierzchowności, ale teraz będzie z nieco innej strony.
Jako że wiele się u mnie ostatnio zmieniało i w zasadzie wciąż zmienia, w niedługim okresie czasu poznałam ogromną ilość nowych ludzi, co jak zwykle skłoniło mnie do rozmyślań o naturze pewnych spraw.
Zrobiłam mały rachunek sumienia i stwierdziłam, że zdarza mi się być nieco bezczelną w swoich ocenach. Oceniam ludzi po pozorach bez mrugnięcia okiem, a czasem nawet bez myślenia. Może to intuicja a może po prostu chamstwo. Na tyle mnie to zafrapowało, iż postanowiłam pokłonić się problemowi nico bliżej. 
Oczywiście nowe miejsce pracy wydało mi się idealnym miejscem dla mojego małego badania. Na początek stwierdziłam, że nie będę się uprzedzać i dam wszystkim równe szanse, więcej nawet, że będę faworyzować tych, którzy budzili mą podświadomą niechęć. Parę tygodni rozmyślań i oto co następuje.
Intuicja i pierwsze wrażenie to ewidentnie moja ukryta broń i powinnam się ich słuchać bez żadnego ale. A Ci wszyscy, którzy pieprzą farmazony, że pierwsze wrażenie nie jest od oceny, są chyba upośledzeni na umyśle. 
Każda jedna osoba, którą moja podświadomość sklasyfikowała jako "coś-nie-halo" okazywała się być zdecydowanie nie w moim guście.
Słucham wiec Siebie z najwyższą uwagą bo me spostrzeżenia są nie do przecenienia :)

poniedziałek, 21 września 2015

Inne spojrzenie

Mieszkanie w tym samym mieście od zawsze, pozwala je poznać niezmiernie dogłębnie. Z czasem jednak przechodzimy nad tym do porządku dziennego, by w końcu nic nas już w zasadzie nie fascynowało. Ulice, którymi podróżujemy, stają się dla nas jedynie narzędziem, mającym nam pomóc przedostać się z punktu A do punktu B. Wszystko co nas otacza jest jakby od zawsze, robi się tłem, siatką połączeń i tras. Podróż, staje się tak naprawdę chwilą rozmyślań o czekających nas zadaniach.

Zawsze odkrywam to po wakacjach, gdy mam okazję pozwiedzać jakieś interesujące miasta. To uczucie, kiedy chodzę ulicami właśnie dla samej przyjemności chodzenia, rozglądam się na wszystkie strony w poszukiwaniu pereł architektury, czy przypadkiem odkryje coś niezwykłego, jest obłędne! Czuję się, jakbym odnajdywała, dosłownie na wyciągnięcie ręki, zupełnie nowy świat. Próbuje chłonąć go wszystkimi zmysłami, żeby jak najwięcej dało się odtworzyć potem, gdy będzie tylko wspomnieniem. 

I właśnie ta cała mieszanka uczuć sprawia, że po powrocie do domu, udaje mi się tak samo spojrzeć na Moje Miasto. Zanim jeszcze ta chęć poznania zniknie pod naporem codzienności, patrzę na W. innymi oczyma. Ulice przestają być nagle tylko drogą do celu i ukazują mi zapomniane, a może nigdy do konca nie poznane, piękno. Czuje się jakbym poznawała je zupełnie na nowo.

Niesamowicie jest tak odmiennie popatrzeć na "codzienność".

środa, 22 kwietnia 2015

Głupie baby

Nie jestem feministka. Nigdy nie byłam i nie sądzę, żeby miało się to zmienić. Uważam, że pewne rolę są przypisane konkretnej płci trochę bardziej niż drugiej, ale pomoc i wzajemne zrozumienie jest równie ważne. I dlatego nie mam nic przeciwko facetom fryzjerom i kobietom chirurgom.
Kiedy jednak ktoś mi mówi, że kobiety są z reguły dobrymi kierowcami nie mogę przejść wobec takich wniosków obojętnie.
Przykro to stwierdzić, ale zdecydowanie nie są. Wystarczy mi codzienna podróż na uczelnie, żeby utwierdzać się w tym przekonaniu coraz bardziej. Czasem się nawet zastanawiam jak te kobiety dostały prawo jazdy i jedyna opcja to błąd systemu.
Choćby dziś, skrzyżowanie, stoimy na dwóch pasach, ruch juz mocno zagęszczony. Mimo że mam zielone, profilaktycznie nie wpierniczam się na jego środek, bo, widząc trochę więcej niż przód swego auta, daje rade ogarnąć, że tłok jest na tyle duży, że z niego nie zjadę i zatamuję cały ruch. Niby proste, a tu proszę. Ktoś wpiernicza się w sam środekczek skrzyżowania, światła zmieniają się na czerwone, wszyscy trabia, robi się rozpierdol a w tamującym skrzyżowanie autku, wyjęta jak z bajki kobita zupełnie nie ogarnia o co wszystkim chodzi. Jak czesto kobita zatrzyma się żeby puścić pieszych na przejściu bez świateł? Sprawdźcie sobie kiedyś;)
Dzisiaj jedna dosłownie przed moim nosem spowodowałoby stłuczke, bo zapomniała spojrzeć w prawo.
A Najgorsze jest to, że tych historii jest tyle, że można by osobnego bloga założyć.
Ja nie mówię, że faceci są idealni, nigdy w życiu, jeżdżą agresywnie, wcinają się, ale są przynajmniej w tych swoich manewrach dynamiczni, a baby, masakra, szkoda słów.
Strzeżcie się bab za kierownicą, naprawdę :)

wtorek, 17 lutego 2015

Sentymentalnie

Jestem szczęśliwa.
I kiedy do tego jeszcze zdam sobie z tego sprawę, rozpiera mnie moc potężniejsza, niż ból głowy na ogromnym kacu.
W końcu kończę wymarzone studia, choć jak wiadomo nie było łatwo, planuję ślub z najlepszym facetem na świecie, mam co jeść i gdzie spać a do tego jeszcze, właśnie jadę przywitać morze! 
Mimo że wiem dlaczego ludzie marudzą, sama robię to regularnie, nie rozumiem dlaczego tak rzadko się cieszą. Tak często szukają tylko sposobności, żeby użalać się nad swoim życiem. 
Wiadomo, w życiu różnie bywa, ale bez pozytywnej energii naprawdę nie zajedzie się daleko.
Także zamiast wstawać rano z chęcią szukania dziury w całym zróbcie sobie test na uzależnienie od alkoholu i zajmijcię się prawdziwymi problemami ;) 

czwartek, 22 stycznia 2015

Ładna brzydka pogoda

Może jestem trochę dziwna, a może każdy tak ma, ale ostatnio doszłam do wniosku, że lubię brzydką pogodę. Kiedy wstaję rano i nie jestem w stanie stwierdzić czy jest przed 8 czy po 10, wstępuje we mnie jakaś niezwykła energia dająca mi mnóstwo siły do działania. Szarość za oknem wlewająca się powoli, zupełnie jak ciekły azot, do domu, pełznąca po podłodze niczym mgła z horroru napawa mnie takim entuzjazmem, że aż samej ciężko mi w to uwierzyć. 
Implikuje to jednak prostą zależność. Kiedy zimowe słońce wali mi przez szyby, których z braku rolet nie mogę zasłonić, oświetlając nieumyte okna i kurz na podłodze, opadam z sił niezdolna do żadnej konstruktywnej pracy. 
Dziś jest za ładnie.
Idę w coś pograć.

sobota, 17 stycznia 2015

Tak sobie z rana

Dawno mnie tu nie było.
Fakt.
Ale tyle się działo, że jakoś nie miałam czasu, żeby to wszystko ogarnąć i przelać sobie w spokoju na papier. Tak papier. Nie czepiać się. I do rzeczy.

Ostatnio doszłam do wniosku, że fajnie mieć jakieś niedokończone wspomnienie z przeszłości. Takie które mogło się rozwinąć na milion sposobów, ale się nie rozwinęło. Ale mogło. I w tym rzecz. Na zawsze zostanie czymś mile pobudzającym wyobraźnie i tylko tym. Albo aż. I to jest naprawdę spoko, bo można to oblec w mgiełkę tajemniczości i magii i czego tylko się zechce, Jakby chwila na zawsze została zatrzymana w kadrze. Z każdym rokiem jej oddalania się w czasie pięknieje jeszcze bardziej i jeszcze bardziej pobudza wyobraźnie.
Rozmarzyłam się.

Ps. Uwielbiam jak bohaterowie serialu który oglądam, mają takie same rozkminy jak ja *.*