Dużo spraw ostatnio spadło mi na głowę. Mam świadomość, że zdecydowana większość z nich jest wynikiem moich własnych decyzji. Świadomych mam nadzieje. Choć czasem wątpię.
Wątpienie jest rzeczą ludzką. Ale co nie jest, z drugiej strony.
Mam popierdolone w głowie. Niemniej świadomość tego stanu jest chyba wyrazem poziomu głębokości poznania siebie. Tak sądzę. A może raczej, chce tak uważać, żeby mieć o co zaczepić myśli.
Jak to jest, że jednego dnia niebo ma kolor głębokiej szarości, na horyzoncie widać granatowe pasmo nadchodzącej burzy, w powietrzu czuć zapach ozonu, radosne podniecenie gniecie mnie gdzieś na końcu głowy dając mi dodatkowy oddech i wiarę, że to wszystko ma jakiś sens, a następnego dnia niebo jest nudno błękitne, jak zaklęte nie chce wydać z siebie nawet jednego pomruku, dobijając mnie tym ostatecznie.
Jestem tym kim sądzę, że jestem, czy tym kim widzą mnie inni?
Nie wiem.
Jeszcze nie wiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz