wtorek, 28 stycznia 2014

Taka mnie naszła refleksja z rana....

Mój mały kuzyn skończył dziś 18 lat. Co niechybnie oznacza, że już nie jest mały. Co implikuje, że ja już nie mam 16 a on 8 lat. Nie. On ma 18. Matko. 18 lat?! Przecież on jest już starym dziadem. A... jeśli on jest starym dziadem to kim ja jestem? Dziadówą?  I to jeszcze starszą?
... -_-' ...
Jak byłam młoda <:P> nie mogłam zrozumieć tego głupiego gadania cioci i mamy, jak przy okazji swych jubileuszów zawsze marudziły, że to niemożliwe, że licznik wciąż im bije, a one się przecież czują takie młode i zupełnie się z nim nie identyfikują. No jakże to tak, myślałam wtedy odliczając, z niecierpliwością ogromną, dnia mej 18., głupie gadanie.
A tu proszę, nie trzeba wcale długo czekać, żeby samemu doświadczyć tego przedziwnego uczucia, kiedy się człowiek nagle orientuje, że małe szkraby, którymi się zajmował w ich głębokim dzieciństwie, mogą pić alkohol, ALKOHOL i to legalnie! a człowiek się przecież wcale a wcale nie zmienił.
Niucham tu jakiś podstęp Einsteina albo Newtona, a może Higgsa? Gdzieś tu się przecież musi zaginać czasoprzestrzeń, bo jak to inaczej racjonalnie wytłumaczyć?

Rozmyślania rozmyślaniami, ale morał trzeba wyciągnąć. Spieszmy się kochać ludzi - bo za szybko rosną :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz