wtorek, 28 stycznia 2014

Wstęp do wstępu

Ha!
Tak tak, aura za oknem sprzyja rozmyślaniom wszelakim, jeśli dodamy to tego wiedzę na temat momentu roku akademickiego w którym akurat się znajdujemy... -voila, post za postem :D
Bo to przecież takie ach! siedzieć sobie z notesem <zwanym dalej laptopem - przyp.tłum.>, popijać earl greya, o dziwnym aromacie ziół z mlekiem i trzema łyżeczkami brązowego cukru, w dużym białym kubasku i oglądać piękny śnieżny krajobraz za oknem.
To napawa Weną, koniecznie przez duże "w", bo inaczej nie będzie tak spektakularnie i podniośle. A przecież o to tu chodzi. O klimat. A klimat zrobił się sam, jak to zwykle bywa, i nasunął mi się na mój, jakże chłonny <szczególnie kiedy w perspektywie mam górę nauki, która tknięta choćby jednym palcem może zaraz wybuchnąć, a tego drodzy państwo wolelibyśmy uniknąć dla dobra nas wszystkich>, umysł.

Z powodu dość intensywnego bombardowania mnie ostatnio przez tematy damsko-męskie, moja ukochana K., świeć Panie nad jej pogrążoną w żalu duszą, niech się w końcu ogarnie i równie ukochana P., o nią Panie nie musisz się martwić, ale mógłbyś jej czasem dać jakąś dyspensę - zainspirowały mnie do przemyśleń nad idealizmem związku idealnego.

Także jak uda mi się ubrać myśli w słowa na pewno się z wami podzielę, ale teraz wybaczcie, muszę wyprasować włosy <kiedyś będę od tego łysa!>, ubrać się w coś sensowniejszego niż zazwyczaj, zjeść muffinki mojej siostry <osobiście uważam, że moje są lepsze, ale jej też nie są złe:)> i pójść do pracy.

cdn...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz