czwartek, 22 stycznia 2015

Ładna brzydka pogoda

Może jestem trochę dziwna, a może każdy tak ma, ale ostatnio doszłam do wniosku, że lubię brzydką pogodę. Kiedy wstaję rano i nie jestem w stanie stwierdzić czy jest przed 8 czy po 10, wstępuje we mnie jakaś niezwykła energia dająca mi mnóstwo siły do działania. Szarość za oknem wlewająca się powoli, zupełnie jak ciekły azot, do domu, pełznąca po podłodze niczym mgła z horroru napawa mnie takim entuzjazmem, że aż samej ciężko mi w to uwierzyć. 
Implikuje to jednak prostą zależność. Kiedy zimowe słońce wali mi przez szyby, których z braku rolet nie mogę zasłonić, oświetlając nieumyte okna i kurz na podłodze, opadam z sił niezdolna do żadnej konstruktywnej pracy. 
Dziś jest za ładnie.
Idę w coś pograć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz