To w zasadzie może nawet trochę przykre, niemniej na tyle prawdziwe, że trzeba to po prostu przyjąć na klatę i nauczyć się z tym żyć.
Wierzyłam kiedyś w damsko-męską przyjaźń. Taką piękną, szczerą, prawdziwą. Przyjaźń platoniczną, opartą na wzajemnym szacunku, dużo głębszą niż prosta fizyczność. Taką ponad to wszystko, z ideałami leżącymi u jej stóp. Na szczęście dla siebie, na tyle się ogarnęłam, żeby z pewnych istotnych kwestii zdać sobie sprawę i ujrzeć pewne rzeczy takimi jakie są a nie takimi jakie chciałoby się żeby były. To nie tak, że mi osobiście jest jakoś przykro czy coś, bez przesady, życie mi się od tego nie zawaliło, tak jak od poznania prawdy o świętym Mikołaju. To po prostu takie małe ogarnięcie pewnej części świata i dobra lekcja na później.
Co z tego wynika. Już nie wierzę w taką przyjaźń opisaną wyżej. Na początek trzeba wykreślić słowo platoniczna. Ludzie mogą naprawdę mówić co chcą, a i tak nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Zawsze w takiej relacji jest uczucie zdecydowanie nie przyjacielskie. Ok, ja nie mówię, że to jest od razu miłość wzajemna, ale koniec końców zawsze któraś ze stron ma z tym problem. Może się to przez wiele lat nie zgrywać w czasie, na przemian rozstrajać raz jedną a raz drugą stronę, ale w końcu to gdzieś wychodzi. Jak cicha melodia w totalnym zgiełku. Na początku w zasadzie nawet jej nie słychać. Potem zaczyna się przebijać wywołując dziwne wrażenie, że coś jest na rzeczy. No a potem to już może być za późno ;)
Myślę, że prawdziwa przyjaźń może być tylko po przejściach, jakkolwiek dziwacznie by to nie brzmiało. Musi swoje nagrzeszyć, dać dużo do myślenia i dorosnąć. Musi trwać odpowiednio długo i to wszystko wytrzymać. Reszta to tylko wstęp do kłopotów ;)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJa tam uważam, że taka przyjaźń istnieje. Jak się jest wobec siebie szczery. Można mieć przyjaciółkę której nie rozpatruje się w aspekcie seksualnym bez "poprzejść". Równie dobrze można mówić, że na zachodzie (tam gdzie słowo lesbijka nie budzi nastroju rzucania kamieniami) nie może istnieć przyjaźń damsko-damska, bo zawsze może z tego wyjść coś wiecej...
OdpowiedzUsuńNie wiem jakie masz przyjaźnie i nie chce ich oceniać. Ale to co napisałeś nie wyklucza mojej teorii. Ty możesz mieć przyjaciółkę i tak ją właśnie traktować, nie masz jednak żadnej pewności co ona ma w głowie i sercu lub co jej się może w tej głowie urodzić:) nawet jeśli Ty ciągle jesteś wszystkiego pewny. Niestety z perspektywy mojego wesołego żywota muszę stwierdzić taka przyjaźń nie istnieje, a skoro Cię to nie doświadczyło to raczej kwestia zbyt krótkiego stażu. Niemniej trzymam kciuki i jeśli uda Ci się obalić moją teorię, będę szczerze gratulować. ;)
OdpowiedzUsuńSkąd wiesz wchodząc w przyjaźń żeńsko-żeńską, że przyjaciółka się w Tobie nie zakocha? Pewności 100% nigdy nie masz... i wcale nie masz o tyle dłuższego stażu ode mnie:P
OdpowiedzUsuńNie wiem:) i z uwagi na brak doświadczenia w tej materii nie śmiem tykać się tematu:)
OdpowiedzUsuńale... hmm kilka koleżeńsko-lesbijskich pocałunków mi się zdarzyło, o rany, a jak to były początki romansów !? ;)
Mam wrażenie, że Ty zakładasz ulotność wszelkich relacji międzyludzkich, ich nietrwałość, że wszystko jest z jednej strony takie jak wygląda, a z drugiej takie jak ktoś kryje w głowie ... a na 100% każdy coś kryje w głowie. Ja mam jednak nadzieję, że mój przyjaciel niezależnie od płci jest ze mną szczery:)
OdpowiedzUsuńAle to właśnie o szczerość tu chodzi, przecież gdyby nie ona nie wiedziałabym tego wszystkiego co wiem. To szczerość jednej lub drugiej strony uświadomiła mi co się za tą przyjaźnią kryje. I nie rozpatruje tego w kategorii złośliwości czy jakichś manipulacji po prostu tak się dzieje i tyle.
OdpowiedzUsuńI nie ulotność a dynamikę, której albo nie dostrzegasz albo nie chcesz dostrzec ;)
Albo Ty specyficznie dobierasz znajomych:P
OdpowiedzUsuńFakt. Tego wykluczyć nie można:). Ale tak serio, to myślę, że jest coś w tym, że tylko konkretni ludzie zostają naszymi przyjaciółmi. Muszą nas jakoś pociągać skoro jesteśmy w stanie spędzać z nimi tyle czasu i jeszcze to lubić ;) nic więc nadzwyczajnego że z czasem dzieją się dziwne rzeczy:)
OdpowiedzUsuń