wtorek, 13 maja 2014

Frustracja z rana

Wybuchła we mnie w końcu irytacja, której muszę dać upust. Raz, z racji tego iż komuś mogłaby stać się krzywda, dwa, bo złych emocji nie wolno trzymać w sobie. 
Szalę dzisiejszego poranka przeważyła pani biegnąca do autobusu. Znowu biegnąca, bo znowu spóźniona. Już któryś raz z kolei. Czy to jest, do kurwy nędzy, takie kosmicznie trudne wstać nieco wcześniej?
Ja rozumiem, że czasem się nie chce. Normalna rzecz, sama mam czasem takie dni, kiedy mam wrażenie, że nie dam rady, leżąc, do ostatniej możliwej minuty, w łóżku i czując się jak sparaliżowana. A jednak w końcu udaje mi się zwlec moje nieposłuszne ciało i dotrzeć gdzie trzeba, na czas. 
Ale to co wyprawia się na uczelni to już naprawdę przegięcie pały. Są pewne osoby, którym praktycznie codziennie mogłabym strzelać z łuku między oczy. Jak można się tak codziennie spóźniać!? Czy ci ludzie są nienormalni? A najgorsze jest chyba to, że nie spotykają ich z tego powodu żadne konsekwencje. Żadne. A ja jak ten debil jestem o czasie, wcześniej wstaje, a czasem nawet śniadania nie zjem, jeśli za długo pośpię. 
Nie mam dla nich za grosz zrozumienia i szacunku, bo oni nie mają szacunku do mnie.
Pieprzeni leniwcy.

3 komentarze:

  1. Przeczytałem "Pieprzeni lewacy" :D za dużo polityki ostatnimi dniami:P

    W zeszłym roku robiliśmy zakłady "ile spóźni się M". Też mnie to denerwowało, więc zrobiliśmy z tego coś rozrywkowego. Jak to mawia Terry Pratchett "Życie jest zabawne, śmiej się albo oszalejesz..."

    Chociaż w sumie nie... wciąż trochę mnie to irytuje. No ale wielu lekarzom to nie przechodzi i po 20 latach pracy. Kolejki w przychodniach, bo "Pan doktor zaraz przyjedzie, już już jest w drodze". No ale w sumie dlaczego miałoby być inaczej wraz z wiekiem. Ludzie aż tak się nie zmieniają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm nie spodziewałam się, że kiedyś zgodzę się z pratchettem. Co za czasy ;) ale prawda jest taka, że nad pewnymi sytuacjami po prostu nie jestem w stanie przejść do porządku dziennego. I wkurwiają mnie one każdego dnia. Myślę, że w tym konkretnym przypadku winna jest w dużej mierze uczelnia, która powinna punktualność po prostu wymuszać siłą i nie iść w tym temacie na żadne ustępstwa. Jak kiedyś zostane jej włodarzem, zrobię z tym porządek. A na razie pozostaje nam tylko olać to albo strzelić komuś w końcu z tego łuku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście,też najpierw zobaczyłem "lewacy" :D a co do wstawania wcześniej,to autorce odpowiem,jak najbardziej trudno wstać czasem wcześniej-po 6ciu latach wciąż mnie to dziwi jaki to wysiłek:P

    OdpowiedzUsuń