Wstając dzisiaj rano, o mało nie zabijając się o porozrzucane koło łóżka ciuchy i długopisy, a potem jeszcze szukając wolnej przestrzeni, na blacie w kuchni, by przyrządzić sobie śniadanko, doszłam do wniosku, że chujowa ze mnie pani domu.
Na moje szczęście, jakoś bardzo mi to nie przeszkadza. A prawda jest taka, że świat byłby strasznie nudny, gdyby wszyscy byli idealni.
Walcząc jednak ze swoimi słabościami ustanawiam dziś dzień sprzątania. Jako że trzeba się do niego przygotować, lapek z filmem już odpaliłam, ścierki zlokalizowałam a drink się chłodzi.
Hehe.
Jeśli mam robić coś czego nie lubię, to niech przynajmniej będzie po mojemu.
Cheers ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz