czwartek, 28 sierpnia 2014

Dobra rada zawsze w cenie

Odkąd nie mieszkam już z rodzicami, zdarza mi się, raz na jakiś czas, solidnie powisieć z mamą na telefonie. A to ona ma jakieś plotki, albo chce się pożalić, a to ja coś opowiem, albo pomarudzę. Normalna to, i w sumie całkiem fajna, sprawa.
I tak sobie ostatnio z mamą rozmawiam i mówię, że Łysy mnie pytał, jakie pierścionki mi się podobają, i że chyba w końcu coś będzie majstrował w tym temacie, na co mamcia, bez chwili zawahania, żeby koniecznie był ładny i drogi. Śmiejąc się w duchu, poważnym tonem mówię, że Łysy gdzieś czytał, że to powinna być wysokość trzech pensji, ale że ja jestem normalna to i jedna mi styknie. Mamcia na to, żebym nie była głupia, że trzy to w sam raz. Ja, nieco zaskoczona takimi argumentami mówię, że jak dla mnie to on nie musi być taki strasznie drogi, bo i po co? Szkoda go będzie nosić, bo się zniszczy, a poza tym, to ja bym wolała gdzieś za taką kasę pojechać czy coś, no nie wiem, jakoś pożyteczniej ją spożytkować. Na co mama, że absolutnie nie mam racji, żebym cisnęła na jak najdroższy mówiąc (tu zacytuję):
"Ależ dziecko, życie jest krótkie i szybko ucieka, tak samo jak młodość i pieniądze, będziesz miała dzieci i wtedy to już naprawdę nie będzie pieniędzy na nic, a nie daj Boże źle Ci się w życiu ułoży i się rozwiedziecie, teraz o tym nie myślisz, ale tak przynajmniej będziesz miała piękne i drogie wspomnienie, no coś Ci dziecko przynajmniej zostanie."
Mamo, jesteś najlepsza :)
Z Tobą nie zginę!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz