Gdzieś już był post o ludzkiej powierzchowności, ale teraz będzie z nieco innej strony.
Jako że wiele się u mnie ostatnio zmieniało i w zasadzie wciąż zmienia, w niedługim okresie czasu poznałam ogromną ilość nowych ludzi, co jak zwykle skłoniło mnie do rozmyślań o naturze pewnych spraw.
Zrobiłam mały rachunek sumienia i stwierdziłam, że zdarza mi się być nieco bezczelną w swoich ocenach. Oceniam ludzi po pozorach bez mrugnięcia okiem, a czasem nawet bez myślenia. Może to intuicja a może po prostu chamstwo. Na tyle mnie to zafrapowało, iż postanowiłam pokłonić się problemowi nico bliżej.
Oczywiście nowe miejsce pracy wydało mi się idealnym miejscem dla mojego małego badania. Na początek stwierdziłam, że nie będę się uprzedzać i dam wszystkim równe szanse, więcej nawet, że będę faworyzować tych, którzy budzili mą podświadomą niechęć. Parę tygodni rozmyślań i oto co następuje.
Intuicja i pierwsze wrażenie to ewidentnie moja ukryta broń i powinnam się ich słuchać bez żadnego ale. A Ci wszyscy, którzy pieprzą farmazony, że pierwsze wrażenie nie jest od oceny, są chyba upośledzeni na umyśle.
Każda jedna osoba, którą moja podświadomość sklasyfikowała jako "coś-nie-halo" okazywała się być zdecydowanie nie w moim guście.
Słucham wiec Siebie z najwyższą uwagą bo me spostrzeżenia są nie do przecenienia :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz